Pomijając fakt, że gościu całkowicie mnie olewał, gdzie stał 3 tygodnie, za każdym razem mówiąc: "Przyjdź jutro". Przycisnąłem gościa i powiedziałem że ma koniecznie zrobić. Stałem nad nim 2 godziny, a on robił. Nie zrobił. Pokrywa gaźnika była obrócona o 180'. Na dodatek po zajechaniu do domu, zgasł. Zdjąłem fajkę, nie ma iskry. Zdejmuje kapę z iskrownikiem i dostrzegam to:
Przecięty kabel, starta kapa, porysowane magneto.
Postawiłem moto do serwisu, do gościa, tego samego. Zapytacie dlaczego. Otóż zapłaciłem, a zrobił gorzej jak było. Właściwie nie wiem po co zdejmował koło.
Mijają kolejne 3 tygodnie. (to był wczorajszy dzień) Odbieram moto, profilaktycznie już zdejmuję kapę i dostrzegam znowu przetartą izolacje. Jako że sprzedaję moto bardzo zależało mi na czasie, gdzie mechanik spartolił robotę na całej linii. Dodatkowo, deklarował się że wymienił koło zamachowe na krótsze.
Zatem obecne problemy to: Dławienie się na każdych obrotach, brak mocy, ledwo co ciągnie i sprzęgło, które po wciśnięciu dźwigni i podniesieniu tego czegoś przy silniku, nie załapuje...
Nie mam pojęcia co robić, bardzo mi jest głupio, bo obiecuję gościowi że mu sprzedam w najbliższym czasie...
Rozpaczliwie proszący o pomoc GrzesQ.












Zobaczymy czy zadziała 